Szklaneczka whisky
Dostałem dziś maila od organizatora tegorecznej edycji Pelikan Hub w Warszawie. Pisze on, że możemy go znać z forum o piórach albo ze spotkań piórowych. Możliwe że się znamy, byłem na paru takich spotkaniach. Poszukując jakichś informacji o nim zajrzałem na jego profil na Instagramie. Zdjęcia jak zdjęcia, w ogólnym wydźwięku bardzo podobne do zdjęć, jakie robią właściwie wszyscy miłośnicy pisania piórami wiecznymi, picia dobrej kawy czy golenia tradycyjnego. I pewnie jeszcze wielu pokrewnych grup zainteresowań. Czyli na zdjęciach ładne przedmioty leżące na ładnych meblach. Do tego kawa w ładnych filiżankach, szklaneczki whishy z butelkami dobrych trunków w tle. Jednym zdaniem "luksus z klasą".
Na pierwszy rzut oka takie zdjęcia wywołują myśl, że też bym tak chciał, że wspaniałe musi być życie w otoczeniu ładnego luksusu. Dobry, drogi samochód. Lub choćby tylko nietypowy. Ładne i drogie ubrania, meble, pomieszczenia. Dobre trunki godne konesera, jednego dnia jeden drugiego inny. Dobre pióra, raz Montblanc innym razem Pelikan czy Nakaya. Kawa pita w ładnych filiżankach, najlepiej jednego dnia w porcelanie miśnieńskiej a innego w porcelanie Łomonosowa.
I nagle pojawił mi się w głowie zupełnie inny obraz. Zupełnie inna filozofia. Człowiek - nieco dziwak. Wierny swojej własnej modzie, ubierający się według własnego stylu. Niekoniecznie dbający o dobra materialne, choć nie oznacza to zamiłowania do biedy czy odrazy do bogactwa, równie dobrze kimś takim mógłby być milioner. Człowiek wypijający wieczorem szklaneczkę swojej ulubionej whisky, może nawet tej samej przez całe życie. Jakby miał coś napisać, to każdy by wiedział, że wyciągnie zawsze to samo pióro, taki sam notes. Kawa pita ze starego kubka, czy odziedziczonej filiżanki.
I sam nie wiem, który obraz jest bardziej pociągający
Komentarze
Prześlij komentarz